Kiermasz Świąteczny w Niedzielę Palmową
Kiermasz Świąteczny w Niedzielę Palmową
Już trzy tygodnie przed Niedzielą Palmową nie próżnuje gorąca linia wymiany informacji na temat Wielkanocnego Kiermaszu, a z każdym kolejnym dniem z planów realnych (i marzeń) wyłania się wersja bliższa fazie wykonawczej - trzeba zrobić zakupy niezbędnych ingrediencji do wypieków, uporządkować grafik działań (np. od pieczenia do pakowania kuliczy musi minąć co najmniej doba, aby ciasto „dobrze się czuło” w opakowaniu) i ustalić dyżury do każdej czynności. Zamawiane są - w kilku miejscach, aby oferta była różnorodna i cieszyła oczy - palemki na Niedzielę Palmową. Niezawodna Matuszka Tamara Dmitruk wraz z p.Lenką Premik przeliczają wypróbowany przepis na kulicze z wersji detalicznej na hurtową. Torebki mąki i cukru, piramida jajek, paczki rodzynek i drożdży piętrzą się w parafialnej kuchni. Do najważniejszej pierwszej czynności czyli zaczynienia ciasta dopuszczone są tylko szefowe. Pachnie już Świętami…
Ciiiisza!!!! Ciasto drożdżowe, gdy rośnie nie lubi przeciągów i zamieszania, hałas nie jest też mile widziany w pobliżu Kancelarii parafialnej, gdzie przyjmuje się interesantów, a przecież wokół trwa typowa kuchenna krzątanina. Na szczęście kucharek jest mniej niż sześć (aby, jak mówi stare przysłowie - było co jeść): szefowe: Matuszka Tamara i p. Lenka Premik dyrygują „personelem pomocniczym” czyli, p. Walą Żarnaczuk, Iwonką Panasiuk i niżej podpisaną - profesjonalnie i sprawnie. Ciasto rośnie, napełniane są kolejne foremki, pilnować trzeba blach w piekarnikach, a ostudzone kulicze pokrywane są lukrem cytrynowym i kolorową posypką. Każdy wie co ma robić.
Dwa dni później, przy pakowaniu, jakości produktów finalnych czyli dużych kuliczy - na stół świąteczny i malutkich - do koszyczka, dogląda szefowa Stowarzyszenia Wierni Tradycji Pokoleń, wspólnie z Parafią św. Jana Klimaka na Woli, organizatorów Kiermaszu - p. Irena Sacharczuk. To ona wiąże najpiękniejsze kokardki na każdym opakowaniu. W piątek drożdżowe wypieki na Kiermasz są gotowe. Jutro po południu pojawią się palemki do oświęcenia na Wieczernii i w Niedzielę Palmową po św. Liturgiach. Nie brakuje też silnych męskich rąk - chętnych do pomocy, a do przenoszenia jest sporo dużych kartonów pełnych pachnących smakołyków. Powstało prawie 80 dużych kuliczy i 200 małych, idealnych do koszyczka ze święconką.
Pawilon z pasiastym daszkiem już czeka ustawiony frontem do wejścia do Cerkwi. Towarzyszy mu, po raz pierwszy, „młodszy brat” czyli pawilon Szwalni Parafialnej „Porfira”, która przygotowała piękne haftowane ozdoby na stoły Wielkanocne, serwetki i ruczniki do koszyczków. To zasługa Matuszki Wiktorii Martyniuk.
W Niedzielę Palmową ruch na stoiskach trwa od rana, bo przybywają wierni na pierwszą świąteczną Liturgię o godz. 7.00. Przyjechały też wyczekiwane przez czas Wielkiego Postu pyszne wyroby nabiałowe i greckie smakołyki z Monasteru w Sakach. Prawdziwy Kiermasz Świąteczny!
Nie sposób wszystkich zaangażowanych najbardziej, pomocników a i tych, którzy po prostu pomagali bliźnim (byłam świadkiem, gdy parafianie osobom w potrzebie kupowali palmy i kulicze) - wymienić po imieniu.
Jest Niedziela Palmowa wołajmy więc radośnie Hosanna! i… nie ustawajmy w działaniu, bo chore dzieci i osoby z niepełnosprawnościami są wśród nas, a jako bracia w wierze jesteśmy winni im pomoc i opiekę…
Spasi Gospodi!
Dorota Maj
Zdjęcia: Maria Wysocka, Grzegorz Kozioł